|
Sesja się zbliża - drżę przed logiką. Egzamin na prawko oblany. Jutro druga próba. Dla odprężenia piję piwo i oglądam galerię zdjęć Brada Pitta:p A tak na marginesie to spóźnione: szczęśliwego Nowego Roku co-bylo-nie-wroci 2007-01-10 20:00:08 Często rzeczy nieistotne przekształcają się w zajebiście istotne. I nagle z niczego robi się wielka zadyma. I potem jest nic. Pusto, smutno, zimno i beznadziejnie. Nie wiedziałam, że kilka z pozoru nic nie znaczących słów może rozbić coś, co trwało latami. Coś, czego byłam pewna, jak niczego innego w życiu. Coś, o co opierałam się i w odbrych i w złych chwilach. Coś, co było tak ważne. Coś, co liczyło się jak nic innego w życiu. Mogło mi być źle, mogło wszystko wokół się walić, ale ja miałam punkt zaczepienia. Teraz nie wiem czy jeszcze go mam. Niczego nie dało się z tym porównać i nie chcę tez niczego porównywać. Bo to było jedno i niepowtarzalne. I mogło nie być w moim życiu miłości, a i tak byłam szczęśliwa, bo była ona. A teraz... Jeśli to naprawde koniec, to chyba już nigdy nie użyję słowa przyjaźń. Bo już takiej jak ta nie będzie. I chyba nie chcę innej. Bo to będzie tylko substytut, tombak. I nic jej nie zastapi. co-bylo-nie-wroci 2006-09-19 17:37:37 Nienawidze dziś wszystkich i wszystkiego. A najbardziej pieprzonej nowej matury, a także elitarnego UW z równie elitarnym wydziałem prawa. To by było na tyle tej głębokiej notki. co-bylo-nie-wroci 2006-08-02 18:58:37 Even though the gods are crazy Even though the stars are blind If you show me real love baby I'll show you mine I po maturach. Czekam na wyniki i dręczę się myślą, że nie dostanę się nigdzie na studia. A jeśli już to na jakiś kierunek typu nauczanie fizyki, bo tam jest 0,1 osoby na miejsce... Oprócz tego kolejne małe zawirowanie w życiu. Coraz bardziej utwierdzam się w tym, że nie potrafię panować nad sobą, swoimi uczuciami, odruchami i w ogóle. Niby wiem co robię, wydaje mi się, że mam tego świadomość, ale chyba nie do końca. Czasem nachodzi mnie takie dziwne uczucie, że sama sobie umyślnie robię krzywdę, postępuję sama sobie na złość... Ehhh...przeszłość jest zgubna w moim przypadku. Zastanawiam się czy tak będzie zawsze, czy może kiedyś wyzwolę się zupełnie i będę mogła śmiało powiedzieć, że to na mnie nie działa... Póki co słucham "Ostatniego listu" i mam wrażenie, że coś w tym musi być. Chociaż...Kto wie... Piszę do Ciebie ostatni list... dom w ciszy tonie on... spokojnie śpi a ja... powracam myślami do Naszych Miejsc wciąż jesteś tak blisko czy tego chcę, czy nie... Wierzę, że jeszcze spotkamy się, W kolejnym życiu odnajdę Cię... Piszę do Ciebie bo wiem, że już czas zgasić ten płomień co ciągle tli sie w nas Żegnaj więc... Jedyny Mój może na 100 lat kiedyś zrozumiesz tak miało sie stać Wierzę, że jeszcze spotkamy się, W kolejnym życiu odnajdę Cię... Wszystko ma swój sens i czas - dobre i złe Co ma być, nie ominie nas Choć żegnam sie z Tobą to jeszcze nie koniec kiedyś na pewno spełni sie nasz sen... I czy można kochac dwie osoby? Czy to w ogóle możliwe? co-bylo-nie-wroci 2006-06-21 17:50:26 Siedzę sobie przy komputerze. Rzucam ukradkowe spojrzenia na wiszącą białą bluzkę i czarną spódnicę i...po prostu nadal nie wierzę, że to dziś... jakoś nie chce to do mnie dotrzeć. Zaczynam sie obawiać, że to jakiś zły znak. Więc, po prostu, trzymajcie kciuki... co-bylo-nie-wroci 2006-05-04 07:50:36 Nie mam motywacji. Książki do WOSu i historii zalegają na biurku a ja mam do nich wstręt. I tak mnie podłamało spotkanie na UW. Kurde... Wszystko od tej cholernej matury zależy...:/ Nagle moje marzenia o studiach zachwiały się i powoli wypadają cegiełki z fundamentów...oby nie runęły... Okres stagnacji po wielki stresie, wielkim, płaczu i wielkim przeklinaniu losu. Bo to niesprawiedliwe, że coś na co czekało się dwa lata, o czym się skrycie marzyło, ale okłamywało siebie i innych, że wcale tak nie jest, że to coś tak nagle wróciło. I to w najbradziej nieodpowiednim momencie. Kiedy jest dobrze, znów pojawił się on i... Moja reakcja mnie zdziwiła (ale to jeszcze da się przeżyć, bo ja nigdy chyba nie nauczę się panować nad emocjami i kontrolować tego co robię, myślę, etc.), jego reakcja mnie zdziwiła, a najbardziej zdziwiło mnie jego zachowanie i w ogóle to wszystko... I to takie beznadziejne, że znów kolejna rzecz, na której opierał się mój świat zatrzęsła się w posadach i wiele wysiłku kosztowała mnie decyzja co dalej... Czy była to dobra decyzja... Zobaczymy... Oby, bo gdyby okazało się inaczej...oznaczałoby to kolejną zmarnowana szansę i kolejne pogrzebane marzenie. co-bylo-nie-wroci 2006-03-20 20:34:57 Więc studniówka już w sobotę. Od tygodni trwają przygotowania. Trzeba wyglądać pięknie i w ogóle. I ja również chciałam pięknie wyglądać. Więc postanowiłam pójść na solarium żeby opaleniznę piekną mieć:P Więc w zeszły piątek pomknęłam na solarkę na 5 minutek, żeby przyzwyczaić skórę do promieni "słonecznych". I wszystko było pięknie, ładnie, więc cała w skowronkach zapisałam się na wtorek i czwartek. Ale już odważniej, bo na 10 minut. Wczoraj wybrałam się na 10 minut solarium. A że w poniedziałek byłam u kosmetyczki i bałam się, że może promieniowanie podrazni mi skórę pytam się panienki w solarium: JA: A nie podrażni mi skóry 10 minut? Bo wie pani, ja u kosmetyczki byłam i trochę się boję, że coś mi wyskoczy. PANIENKA Z SOLARIUM: Nie, nie! Skąd! 10 minut to optymalny czas! Idealny! Będzie pani brązwoiutka, a nie zaczerwieniona. Żadnych podrażnień nie będzie, gwarantuję! Wielce zadowolona polazłam się smażyć. Wyszłam, troszkę zaczerwieniona (ale to normalne) i było całkiem OK. Wróciłam do domku, jak na pilną uczennicę przystało pouczyłam się itp. Po czym przyszła pora na kąpiel. Wtedy dokonałam strasznego odkrycia, że mam zaczerwieniony dekolt.Wklepałam w siebie pół butelki balsamu i byłam zadowolona z siebie. Dziś rano wstałam i nieogarnięta polazłam do łazienki. I wtedy spojrzałam w lustro. Moja twarz przypominała raka. Myślałam, że sie powieszę. Czułam się co najmniej jak córka Leppera. Tragedia. Ale musiałam iść do szkoły. Więc walnęłam sobie tapetkę taką, że moich rysów twarzy prawie nie było widać i załamana polazłam do szkoły, gdzie oczywiście NIKT nie zauważył, ze mam czerwoną japę... Wniosek na dziś: nie słuchac panieniek z solarium:P (planuję już zemstę na niej:P) Wniosek numer dwa: nigdy więcej stojące solarium. Wniosek numer trzy: Zacznę myśleć nad tym co robię:P I wiem, że ta notka przypomina przeżycia opisywane w pamiętnikach przez taką blondynkę z dowcipów, ale... straszna trauma to była:P co-bylo-nie-wroci 2006-02-08 19:33:18 |
2007 Poznane:) szablon: Ylka |
|||